Trzeci
film z serii i pierwszy w kolorze!!! I... byłem zaskoczony, że ten film
nie jest tak zły jak się spodziewałem, nie jestem fanem japońskiego
King Konga (którego widziałem wcześniej King Kong Escape), który wygląda
ostro słabo w tych filmach, Godzilla zresztą też nie jest super w tym
filmie, ale to może efekt, że nie ma już maskowania niedoskonałości
efektów specjalnych czernią i bielą. Ale generalnie bawiłem się na tym
dobrze, a nawet bardzo dobrze był zabawny, ale też bez przesady, wciąż
jeszcze czuć wpływ oryginału na klimat, ale to już nie jest aż taka
powaga, ale wciąż lepiej pokazuje reakcje ludzi niż Shin Godzilla xD.
Rozwałka
robiona przez Konga i Godzillę była bardzo fajnie zrobiona, zawsze
podziwiałem tą robotę modelarską i te wszystkie makiety (miło też, że
dla odmiany wpierdziel dostali też amerykanie
). List miłosny do Sił Samoobrony oczywiście obecny (i bardzo fajnie!).
Postacie ludzkie były ok, może nie aż tak fajne jak w poprzednim
filmie, ale też się ich przyjemnie oglądało, szczególnie ten szef
reklamy, był tak komediowo przerysowany, że nie mogłem go nie lubić xD.
). List miłosny do Sił Samoobrony oczywiście obecny (i bardzo fajnie!).
Postacie ludzkie były ok, może nie aż tak fajne jak w poprzednim
filmie, ale też się ich przyjemnie oglądało, szczególnie ten szef
reklamy, był tak komediowo przerysowany, że nie mogłem go nie lubić xD.
PS.
Zabawna jest wyspa King Konga, gdzie Japończycy byli pomalowani na
mieszkańców Polinezji, przypomina mi to pewną postać ze Śniadania u
Tifaniego, podobny kaliber xD.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz