piątek, 31 marca 2017

Son of Godzilla (1967)



Trailer
 


No to wkraczamy już filmy, gdzie zaczyna się robić... dziwnie... tzn. dziwniej niż do tej pory. Generalnie to co mi się w fabule podobało najbardziej, że dla odmiany nie było zagrożenia dla Ziemi ze strony czy to potworów, czy kolejnej inwazji kosmitów, ot takie wzięcie oddechu przed pierwszym planowanym finałem serii. Ot grupa naukowców próbuje wykonać eksperyment z kontrolowaniem pogody (tak, oni są pozytywni) na bezludnej wyspie, gdzie głównym zmartwieniem jest wysoka temperatura i przerośnięte modliszki, gdy pierwsza próba kończy się... cóż powiedzmy, że połowicznym sukcesem po temperatura wzrasta to 70 stopni i w ogóle jest nie za ciekawie, modliszki najadły się promieniowania i urosły kilkakrotnie i próbują zjeść odkopane jajko z którego wykluwa się... no właśnie tytułowy syn Godzilli.

Postacie ludzkie były ok, naukowcy plus dziewczyna i reporter byli sympatyczni i z jako takim przejęciem oglądałem ich perypetie i starania się aby przetrwać na niegościnnej wyspie. Miło też, że próbowali nadać jakieś dodatkowe relacje i osobowości tym postaciom co jest na plus, gdyż w tym filmie brak ludzkiego złego.

Potwory... mają zdecydowanie więcej czasu niż w poprzednim filmie, modliszki są fajne, ale dla Godzilli nie stanowią żadnego większego zagrożenia, te raczej atakują tylko Minille (czy tam Minie) , bo jak Wielki G się zjawia, to te nie mają najmniejszych szans, ze "złych: potworów dochodzi jeszcze wielki pająk, który już zmusił Godzillę do większego zaangażowania w bój. Godzilla jak zwykle, jest zajebisty,  rozwala wszystko na swojej drodze i jest opiekuńczy wobec swojego syna... No i sam Minilla... cóż, jeżeli ktoś kojarzy Star Trek: DS9 to jest tam  Worf (taki wyrąbiście silny i świetnie wyszkolony klingon, jeden z najlepszych wojowników w serii) i on ma syna Alexandra... cóż i Minilla jest jak Alexander... czyli pozbawiony póki co jakichkolwiek umiejętności, nawet nie może przejść paru metrów, aby się nie wywalić czy zrobić sobie coś innego.

Jednak walki są bardzo dobre, pająk jest świetny i jedyne co brakuje to niszczenia modeli (pewnie poskąpili na budżecie). Sporo śmiechu i wzruszeń! Można wyciągnąć z tej produkcji (oczywiście mrużąc niekiedy oczy).

czwartek, 30 marca 2017

Ebirah, Horror of the Deep (1966)


Trailer


Ehh... pierwszy z tych tak zwanych słabszych filmów z cyklu... cóż ma to swoje powody, a główny to taki, że ten film początkowo, miał być filmem z King Kongiem... I to niestety widać, Godzilla dostał mocno pasujące do King Konga najróżniejsze gesty i dziwną atencje jaką darzył jedną z ludzkich bohaterek filmowych.. Osobiście mam mieszane uczucia co do filmu, z jednej strony fajne były postacie ludzkie, dużo lepsze niż w Monster Zero, ale z drugiej Godzill, który wybitnie był tu na doczepkę i momentami po prostu gryzł się z resztą produkcji. Niemniej naprawdę spodziewałem się czegoś gorszego, a tu dostałem całkiem przyjemne oglądadło.

Jak już wspomniałem postacie ludzkie były bardziej wyraziste niż te w Monster Zero i ich losy były dużo bardziej zajmujące. Fabuła była wyrazista, a złoczyńcy byli odpowiednio źli i podli z ludzkiej obsady jedyne co było dla mnie absolutnie niedopuszczalne to zmiana aktorek, które wcielały się w kapłanki Mothry... nowe były... ehh, mnie mocno nie pasowały i gryzły się dość mocno z obrazem z poprzednich filmów, kompletnie dla mnie niezrozumiała zmiana (choć inny reżyser, może wskazywać na powód).

Potwory miały dużo mniej czasu antenowego niż  dawniej a przy tym dostaliśmy ich aż cztery! Był Godzilla z gestami King Konga, był rzecz jasna przerośnięty homar Ebirath gustujący w ludzinie, Mothra, która z jakiegoś powodu była już formie ćmy, aby na czas późniejszy znowu zmienić się w larwę, no i Wielki Kondor, który z dupy się wziął i równie z dupy zniknął (ti jest Godzilla nim pozamiatał podłogę), rozwalania modeli też było nieco mniej niż zwykle (akcja działa się na małej wyspie na Pacyfiku, w lekko futurystycznej bazie złych, a Mothra, tyle co przyleciała zabrać z wyspy swoich wyznawców i naszych bohaterów, za nim ta wyleciała w powietrze.  Za plus trzeba uznać smiechowe sceny walki Godzilli z Ebirathem (gra w siatkókę) i ich finałową walkę pełną wyrywania kończyn xD.

Na uwagę jeszcze zasługuje muzyka (tak wiem muzyka w pierwszym filmie była mocno zajebista, ale nie oto tu chodzi), utwór tematyczny dla homara ostro przypominał bondowską wejsciówkę, a gdy źli wysłali na Godzille samoloty w tle leciała wesoła melodia przypominająca Smooth Jazz... ryczałem ze śmiechu wtedy...

środa, 29 marca 2017

Monster Zero (1965)





Trailer


Kolejny film za mną.. i coraz bardziej muszę się zastanowić co nowego napisać, bo sporo rzeczy wciąż jest niezmienne, czyli Godzilla, Rodan i Ghidora niszczą przepięknie wykonane modele zabudować czy pojazdów, ale tym razem część przygody przeżywają (in spaaaaaaaace!!!!!!!!!!) na tajemniczej planecie Zero.

Fabuła jak i sama stylistyka serii, mocno zaczyna już iść w typowe klimaty filmów SF. Mamy tutaj dość casualowe loty na planetę X (znajdującą się za Jowiszem), czy pojawienie się najprawdziwszych kosmitów (tzn Japończyków w głupich strojach), wszystko mocno w klimatach filmów SF z tamtych lat. Sami kosmici to hmm jakby to określić..Działają jak komputery, wręcz się za nie uważają i działają tylko i wyłącznie poprzez obliczanie każdej sytuacji. Generalnie nawet niezły był z nich przeciwnik, już nieco gorzej wypadł sam Ghidora. Trzeba im przyznać, że mając w pamięci poprzedni film, łatwo dość do wniosku, że przegnany z Ziemi Ghidora postanowi poznęcać się nad jakąś inną planetą. Pozytywni bohaterowie... cóż na moje wypadli jakoś hmm... blado, o dziwo wyróżniał się nieco Glenn (czyli Amerykanin w stawce) i miał nawet niezły wątek poboczny... Osobiście rozbroiła mnie scena jak w ONZ, pytali się lekarzy i organizacje kobiece na temat propozycji Planty X w sprawie wypożyczenia Godzilli i Rodana... Rzecz jasna przedstawiciele obronności nie zostali zaproszeni...

Starcia potworów... były eh... mało rewelacyjne patrząc na ostatni film (Ghidora), Ghidora dość szybko dostaje łupnia zarówno na planecie X i jeszcze szybciej na ziemi, nie był to najlepszy występ tego potwora w serii. Co innego jak potwory były pod kontrolą Xian, jak zawsze te efekty specjalne dla mnie są niesamowite ile pracy w to było włożone... aha już wiem z skąd Igor Witkowski wziął pomysł na nazistowskie spodki xD. Generalnie taka jeszcze jedna uwaga o ile modele istniejących budynków czy pojazdów wychodziły im niesamowicie, tak sprzęt SF nie wyglądał już tak rewelacyjnie.

Niemniej całkiem fajne oglądadło, w dodatku można się zdrowo pośmiać, kolejny krok w stronę "udomowienia Godzilli".


wtorek, 28 marca 2017

Ghidorah, the Three-Headed Monster (1964)



Trailer


Drugi film z 1964 o Godzilli, ale niestety już nie tak dobry jak w przypadku starcia z Mothrą, szczególnie fabuła ze strony ludzi wydawała mi się trochę... cóż słabsza nadrabiano to co prawda fajnymi postaciami, ale niestety to już nie ten poziom co w poprzednich filmach, co prawda nieśmiało, ale na scenę zaczynają wkraczać różnoracy kosmici, tym razem w osobie księżniczki z wymyślonego kraju, gdzieś z Indochin, bądź samych Indii, która prorokuje ogólną zagładę wszystkiego i wszystkich, pierw przewiduje pojawienie się Rodana, Godzilli a później samego Ghidory. Do kotła trza jeszcze dorzucić Godzillę i Mothrę. Osobiście najbardziej mi się z całego filmu podobało jak kapłanki Mothry robią jej PR w Japonii występując w jakimś TalkShow xD. Trzeba też przyznać, że bardzo fajnie film budował klimat zagrożenia ze strony Ghidory i nie dziwie się dlaczego to właśnie ten potwór stał się najpopularniejszym przeciwnikiem Godzilli i jego wesołej kompanii.

Potwory jak to potwory, Godzilla i Rodan pierw robią rozpierduchę, a jak się spotykają to zaczynają ze sobą walczyć bez wyraźniejszego powodu, mam wrażenie że Godzilla ma po prostu uraz do wszystkiego co lata po poprzednim filmie, potem dołącza do nich Mothra, która chce ich przekonać do połączenia sił przeciwko Ghidorze, początkowo z Ghidorą walczy sama Mothra, a jak ta dostaje wciry dołączają Rodan i Godzilla i walka rozpętuje się na całego, genialne w swojej prostocie sceny współpracy ziemskich potworów są przeurocze i diabli satysfakcjonujące.

Dla odmiany jakoś szczególnie dużo Sił Samoobrony w tym filmie nie było, ale tak czy inaczej służby porządkowe jak zwykle stają na wysokości zadania, a wisienką na torcie jest generał nawołujący do rozwagi i moralnego proawa w stosunku do wykorzystania broni jądrowej xD.

Generalnie wciąż to poczciwy film ze wczesnej Showy, choć sam Godzilla tak polubił bycie bohaterem, że mu już w zasadzie to zostanie do końca cyklu.

poniedziałek, 27 marca 2017

Mothra vs. Godzilla (1964)


Trailer
 


Co może być bardziej zajebistego niż wielka jaszczurka ziejąca ogniem? No w sumie to chyba nic, ale naprawdę blisko jest wielka inteligentna ćma! A już na pewno bardziej zajebiste jest walka między wielką jaszczurką ziejącą ogniem z wielką inteligentną Ćmą. Ten film jest super, bardzo mi się podobał, póki co chyba najbardziej z całej tej retrospektywy, jasne nie jest to jakiś hiper wielki film na poziomie obywatela Kane'a... ale biorąc pod uwagę sam gatunek, to jeden z lepszych filmów. Fabuła jest prosta, ale wciągająca, nie ma tu jakiś zastraszająco głupich rozwiązań, czy tragicznych dialogów. A napięcie związane z zagrożeniem ze strony Godzilli, wciąż jest podtrzymywane i traktowane jak najbardziej poważnie i swoją drogą lepiej ukazywane niż ostatni japoński film. Co do efektów specjalnych... Uwielbiam je, kocham te modele tak jak pieczołowicie i dokładnie są one wykonywane, raz dałem się nawet oszukać, jak przy zbliżeniu pokazywali pracę spychaczy... Jedynie kiedy modele pojazdów wyglądają gorzej, to na ujęciach z większej odległości. Nic tylko podziwiać za wykonanie.

Godzilla nieco zmienił wygląd i nie wygląda już tak głupio jak w King Kong Vs Godzilla, wciąż to on jest czarnym charakterem i budzi autentyczną grozę, to wciąż idący przed siebie kataklizm, bez wyraźniejszego celu.

Mothra z kolei jest super! Jej drugi film (wcześniej miała solowy występ) i  wciąż robi wrażenie, niestety nie ma jakieś wspólnego uniwersum między solowym filmem Mothry, a tym. To ona jest głównym potworem (potworzycą?) w tym filmie, dostajemy zarówno kapłanki, jak i wielkie jajo, które jest głównym motorem fabularnym w zestawie.

Postacie ludzkie są bardzo ok, podobało mi się wprowadzenie negatywnych bohaterów, którzy oczywiście są tacy strasznie źli i podli, że aż momentami nieco zabawni, ale mimo, że blisko to jednak jeszcze nie byli karykaturalni. Pozytywni byli fajni, podobały mi się dialogi między nimi jak i ogólna cóż szlachetność. Podobał mi się gag z jedną z postaci pobocznych: gość ciągle miał w dłoni jako, to je obierał, to je jadł, a scena przed wykluciem... cóż smażył. Oczywiscie siły porządkowe, straż pożarna czy rzecz jasna Siły Samoobrony zostały pokazane w jak najlepszym bohaterskim świetle (wciąż super fajnie!!!). Do tego doszła jeszcze scena pokazująca jak oddani i pełni poświęcenia jest kadra pedagogiczna (z dyrektorem szkoły na czele!).

Świetny film, gorąco polecam!

niedziela, 26 marca 2017

King Kong vs. Godzilla (1962)






Trzeci film z serii i pierwszy w kolorze!!! I... byłem zaskoczony, że ten film nie jest tak zły jak się spodziewałem, nie jestem fanem japońskiego King Konga (którego widziałem wcześniej King Kong Escape), który wygląda ostro słabo w tych filmach, Godzilla zresztą też nie jest super w tym filmie, ale to może efekt, że nie ma już maskowania niedoskonałości efektów specjalnych czernią i bielą. Ale generalnie bawiłem się na tym dobrze, a nawet bardzo dobrze był zabawny, ale też bez przesady, wciąż jeszcze czuć wpływ oryginału na klimat, ale to już nie jest aż taka powaga, ale wciąż lepiej pokazuje reakcje ludzi niż Shin Godzilla xD.

Rozwałka robiona przez Konga i Godzillę była bardzo fajnie zrobiona, zawsze podziwiałem tą robotę modelarską i te wszystkie makiety (miło też, że dla odmiany wpierdziel dostali też amerykanie ;) ). List miłosny do Sił Samoobrony oczywiście obecny (i bardzo fajnie!). Postacie ludzkie były ok, może nie aż tak fajne jak w poprzednim filmie, ale też się ich przyjemnie oglądało, szczególnie ten szef reklamy, był tak komediowo przerysowany, że nie mogłem go nie lubić xD.

PS. Zabawna jest wyspa King Konga, gdzie Japończycy byli pomalowani na mieszkańców Polinezji, przypomina mi to pewną postać ze Śniadania u Tifaniego, podobny kaliber xD.

sobota, 25 marca 2017

Godzilla Raids Again (1955)

 
Trailer
 

Tym razem wziąłem się za drugi film z cyklu, którego wstyd się przyznać nigdy wcześniej nie widziałem...

Pierwsze co się rzuca w oczy to kompletnie zmiana tonu, jasne, czerń i biel wciąż robi sporo roboty, aby Godzilla wyglądał strasznie, ale klimatu oryginału ten film nie ma, wielki plus za wprowadzenie bardzo sympatycznych postaci ludzkich, naprawdę nie miałbym problemu oglądać perypetii tej firmy bez Godzilli w tle, a śmierć jednej z postaci autentycznie mnie zasmucił, takich postaci nie było wręcz aż do czasów serii Versus (Heisei). No i debiut Angilusa jednego z moich ulubionych sojuszników (no w późniejszych filmach) Godzilli. Chociaż zniszczenia i sama batalia potworów, nie robiła takiego wrażenia jak zniszczenie Tokio w pierwszym filmie, niemniej ukazanie Sił Samoobrony w pozytywnym świetle było (i fajnie). Całkiem przyjemny film, chyba jeden z lepszych z serii Showa.

PS. Jest nawiązanie do Polski!!! Podczas rozmowy z naukowcami na temat nowego potwora, jeden z naukowców powołuje się na badania polskiego naukowca. Miło :).

piątek, 24 marca 2017

Gojira/Godzilla (1954)




Trailer


W reakcji na Shin Godzillę postanowiłem sobie odświeżyć oryginał z 1954 (nie wiem, czy obejrzę wersję amerykańską, choć podobno jest niezła). I film się mimo tej masy lat na karku wciąż trzyma całkiem nieźle, jasne efekty specjalne mocno się postarzały i wyglądają momentami dość śmiesznie. Fakt że film jest czarno biały nie tylko dodaje klimatu całości i świetnie współgra z poważnym (tak poważnym!) tonem całego filmu, to dodatkowo całkiem nieźle radzi sobie z maskowaniem takich a nie innych efektów specjalnych. Czasami zdarza się, że cięcia są dosyć dziwne i widać, że były robione duble i ktoś nie spiął tego w 100% dobrze.

Jak na film katastroficzny wypada bardzo dobrze, świetnie oddaje dramat ludzi na dole, którzy stali się ofiarami Godzilli, zresztą aspekt ludzki i dramat został tu postawiony na pierwszy plan i może to złe słowo, ale film jest dużo bardziej żywy aniżeli wersja Anno, zarówno ludzie jak i sam Godzilla ma więcej charakteru no i wspomnianego życia, albo lepiej powiedzieć osobowość.

Polecam też genialną (jak zawsze) reckę SF Debrisa tego filmu.

http://sfdebris.com/videos/films/gojira.php