czwartek, 30 marca 2017

Ebirah, Horror of the Deep (1966)


Trailer


Ehh... pierwszy z tych tak zwanych słabszych filmów z cyklu... cóż ma to swoje powody, a główny to taki, że ten film początkowo, miał być filmem z King Kongiem... I to niestety widać, Godzilla dostał mocno pasujące do King Konga najróżniejsze gesty i dziwną atencje jaką darzył jedną z ludzkich bohaterek filmowych.. Osobiście mam mieszane uczucia co do filmu, z jednej strony fajne były postacie ludzkie, dużo lepsze niż w Monster Zero, ale z drugiej Godzill, który wybitnie był tu na doczepkę i momentami po prostu gryzł się z resztą produkcji. Niemniej naprawdę spodziewałem się czegoś gorszego, a tu dostałem całkiem przyjemne oglądadło.

Jak już wspomniałem postacie ludzkie były bardziej wyraziste niż te w Monster Zero i ich losy były dużo bardziej zajmujące. Fabuła była wyrazista, a złoczyńcy byli odpowiednio źli i podli z ludzkiej obsady jedyne co było dla mnie absolutnie niedopuszczalne to zmiana aktorek, które wcielały się w kapłanki Mothry... nowe były... ehh, mnie mocno nie pasowały i gryzły się dość mocno z obrazem z poprzednich filmów, kompletnie dla mnie niezrozumiała zmiana (choć inny reżyser, może wskazywać na powód).

Potwory miały dużo mniej czasu antenowego niż  dawniej a przy tym dostaliśmy ich aż cztery! Był Godzilla z gestami King Konga, był rzecz jasna przerośnięty homar Ebirath gustujący w ludzinie, Mothra, która z jakiegoś powodu była już formie ćmy, aby na czas późniejszy znowu zmienić się w larwę, no i Wielki Kondor, który z dupy się wziął i równie z dupy zniknął (ti jest Godzilla nim pozamiatał podłogę), rozwalania modeli też było nieco mniej niż zwykle (akcja działa się na małej wyspie na Pacyfiku, w lekko futurystycznej bazie złych, a Mothra, tyle co przyleciała zabrać z wyspy swoich wyznawców i naszych bohaterów, za nim ta wyleciała w powietrze.  Za plus trzeba uznać smiechowe sceny walki Godzilli z Ebirathem (gra w siatkókę) i ich finałową walkę pełną wyrywania kończyn xD.

Na uwagę jeszcze zasługuje muzyka (tak wiem muzyka w pierwszym filmie była mocno zajebista, ale nie oto tu chodzi), utwór tematyczny dla homara ostro przypominał bondowską wejsciówkę, a gdy źli wysłali na Godzille samoloty w tle leciała wesoła melodia przypominająca Smooth Jazz... ryczałem ze śmiechu wtedy...

Brak komentarzy: