poniedziałek, 31 lipca 2017

Godzilla: The Series (1999-2000)

 
Opening
 


Amerykański Remake to śmieć i dno, do tego film postarzał się strasznie źle, ale nie wszystko co było związane z wytworem Emmericha, było beznadziejne, chwalono muzykę, a Jeana Reno zawsze fajnie się ogląda na ekranie… No i jest jeszcze kreskówka.

Seria jest bezpośrednią kontynuacją filmu (choć lekko zmienia to i owo na początku), do drużyny naukowców znanej z filmu dołącza haker i agentka francuskiego wywiadu (w miejsce postaci Jeana Reno) no i dodatkowo droid Nigel, który ulega zniszczeniu w każdym odcinku, no i rzecz jasna Godzilla Junior.

Generalnie cała kreskówka pi raz drzwi jest niczym innym jak… remakiem kreskówki Hanny Barbery z lat 70tych. Motyw jest w zasadzie ten sam. Grupa naukowców, szuka różnorakich mutacji, a za ich statkiem jak cień podąża Godzilla Junior. I ogląda się to naprawdę znakomicie, raz że ogólnie jakość scenariuszy poszczególnych odcinków jest lepszy, od tego co wymyślili scenarzyści Godzilli z 1998, dwa Godzilla Junior, jest wreszcie Godzillą, a nie przerośniętą Iguaną. Co prawda oba sezony nie posiadają jako takiego wątku przewodniego, ale pojawiają się konsekwencje wydarzeń i jest parę dwuodcinków o inwazji obcych (Showa style z domieszką Borga ze Star Trek).

Potworów jest mnóstwo, ale w zasadzie jedynym potworem ze studia Toho jest Godzilla, reszta to wymysł na potrzeby serialu, zatem niestety nie zobaczymy choćby King Ghidory w amerykańskim stylu, niemniej designy tych stworów są… ok. kontynuują styl zmutowanych zwierząt i widać, że ktoś miał wyobraźnie. W sumie nieco na siłę można powiedzieć, że dostajemy ekwiwalent Mechagodzilli w postaci Cyber-Godzilii, będącym scyborgizowanym Zillą z pierwszego filmu. Dostajemy też wyspę potworów.

Sam Godzilla Junior, jest dużo bliższy swojemu pierwowzorowi, jest nieco inteligentniejszy niż Zilla i przy tym zieje nuklearnym żarem i byle rakieta nie jest w stanie go zabić.
Bardzo miłe zaskoczenie, dostaliśmy bardzo dobrą kreskówkę opartą na bardzo gównianym filmie kinowym, wierniejsza oryginałowi, przyjazne postacie, całkiem nie głupie odcinki i Godzilla zachowujący się jak Godzilla.

poniedziałek, 10 lipca 2017

(God)Zilla (1998)

 
Trailer
 
 

2 tygodnie zajmuje mi napisanie czegokolwiek o tym... hmm filmie? Bo jak wszyscy fani Godzili japońskiej jestem fanem produkcji Emmericha. Bo film jest żenujący jako film o wielkim G, ale nie jest całkowicie kiepski z tego powodu, że to film o Godzilli, bo nawet w oderwaniu od tej franczyzy przedstawia się nie najlepiej.


 Generalnie film ssie pod niemal każdym względem, nawet te słabsze i najbardziej campowe filmy z serii Showa mają ciekawszych i sympatyczniejszych bohaterów, może nie jest tu tak źle jak w Bay?owskich Transformers, ale spokojnie można ten film traktować jako protoplastę tych filmów. Fabuła jest jaka jest, bardziej nawiązuje do innego filmu z potworem aniżeli do Godzili (The Beast From 20,000 Fathoms).  Efekty specjalne? ssą niemiłosiernie i postarzały się wyjątkowo paskudnie CGI jest do bólu sztuczne i strasznie to przeszkadza jak na zdjęcia prawdziwego NJ mamy nałożonego potwora z CGI? taniego CGI. I to jest ten mały szczegół, który odróżnia Japońską Serie, tam wszystko się ze sobą komponowało, tutaj jest niestety na odwrót, wszystko się ze sobą gryzie, a kiepskie postacie nie pozwalają popłynąć z historią, a tylko się można wkurzyć.

PS. Plus za Jeana Reno, on zawsze jest na probsie.