Trailer
Ostatni film w serii Heisei z Wielkim G i... jest to
bardzo istotny film zarówno dla samej Heisei jak i dla całej franczyzy, to
tutaj Godzilla umiera i przy okazji mamy (oprócz Biolante) jedynego nowego
potwora w tej serii.
Film... jest bardzo dobry, jak dla mnie drugi co do
jakości w serii Heisei (jednak nic dla mnie nie przebije Godzilla Vs
Mechagodzilla 2). Efekty specjalne są świetne, a potwory jeszcze lepsze tym
razem w cenie jednego filmu dostajemy dwie Godzilla, rzecz jasna Wielkiego G,
który wygląda genialnie w swojej chorej formie jak i podrosłego Juniora, który
w końcu wygląda bardzo podobnie do swojego ojca (ma tylko zielonkawą skórę),
Junior dostaje też swoją formę dorosłą, ale tej niewiele żeśmy niestety widzieli.
Główny adwersarz to Destoroyah, czyli inkarnacja niszczyciela tlenu, który
zabił pierwszego potwora i design tego czegoś jest genialny, zarówno wczesne
formy jak i wersja ostateczna. A finałowa bitwa iście epicka.
Fabularnie film spełnia wymagania
jakie się oczekuje od finału tak solidnej serii jak seria Heisei. Film nabrał
poważnego tonu i ogólna „taniość”, która pojawiła się w poprzednim filmie
zginęła. Klimat był odpowiedni do ogólnej powagi i czuć nadchodzące zagrożenie,
nie tylko od wciąż mutującego Destoroyah, ale i również od umierającego
Godzilli. Obraz pięknie też nawiązuje do pierwszego filmu z 1954, pojawia się
nawet jedna z postaci i trzy inne są wspominane/
Finał rzecz jasna mnie poruszył i do
dziś kręci mi się w oku łza gdy oglądam śmierć Godzilli, a przy tym ogromnie
mnie cieszy widok w pełni dojrzałego Juniora. Tak myślałem nawet o tym jak
mogłaby się potoczyć seria, gdyby ją kontynuowali z Juniorem jako Godzillą. Chyba
coś napiszę przy następnej okazji.
