wtorek, 4 kwietnia 2017

Destroy All Monsters (1968)


Trailer 

No i pierwszy planowany koniec serii za mną.. i było to bardzo dobre widowisko, na filmie bawiłem się po prostu świetnie. Widać, że nie pożałowali tutaj kasy, bo jakość wykonanych miast jest świetna (choć tu i tam widać, że wykorzystali trochę wcześniej nakręcone sceny). Sama fabuła prezentowała się trochę sztampowo ot źli kosmici przejęli władzę nad wszystkimi potworami i przy ich pomocy chcą zmusić Ziemię do poddania się, a bohaterowie robią wszystko aby złych kosmitów tej kontroli pozbawić. I to wszystko w odległej przyszłości! W roku 1999... Gdzie istnieje już kolonia księżycowa ;). Generalnie wszystko tu jest na miejscu bardzo fajnie się ogląda, fabuła wciąga, a stawka wciąż jest wysoka. Chociaż fakt, że wraz ze wszystkimi potworami zamknięta jest również Mothra nieco mnie dziwi, bo czy ona nie miała własnej wyspy wraz z wyznawcami i kapłankami w zestawie? Ale to tylko takie moje mikre narzekanie.

Efekty specjalne są super, modele są pierwsza klasa i z lubością obserwowałem jak kolejne potwory równają z ziemią kolejne miasta np. Rodan atakuje Moskwę, a Godzilla... Nowy York ;) (wypadło lepiej niż w 1998 :)), czy wspólny atak na Tokio, nie wspominając o finale. Dużo plusów, za Ziemską rakietę kosmiczną SY-3, wyglądała bardzo fajnie (choć kombinezony astronautów wyglądały słabo).

Potworów było sporo, praktycznie cały bestiariusz Toho z Godzillą na czele, który nabrał już ostatecznego wyglądu na resztę filmów Showa (czyli ten miły, gdzie G bardziej przypominał pluszaka niż potwora), była też już wspominana Mothra, Rodan, Angilus i parę innych, których imion niestety nie pamiętam... ano i Minilla też był... Finałowa walką naszych potworów z Ghidorą była... mocno jednostronna, co prawda Ghidora usiłował coś na początku zdziałać, ale szybko został sprowadzony na ziemie i zbutowany przez resztę potworów, aż sobie zacząłem nucić Bootboy'a (https://www.youtube.com/watch?v=sT8TZp6fx0s), to była kompletna miazga, cholernie satysfakcjonująca miazga.

Bardzo udana część cyklu.

Brak komentarzy: