Trailer
Wreszcie!!! Dotarłem do pierwszego filmu z serii Heisei, którą osobiście
uważam, za najlepszą serie filmową z wielkim G. Generalnie technicznie
co prawda jest on częścią jeszcze Showy (bo Cesarz Hirohito jeszcze
żył), to jednak fabularnie to już druga seria, film ignoruje wszystko co
było w poprzedniej serii za wyjątkiem oryginału i zaczęło się naprawdę z
przytupem!
Film jest naprawdę duży, co jest swoistą wizytówką
serii Heisei, efekty specjalne są bardzo klimatyczne uwielbiam tą
makietę Tokio z tego filmu, także modele zyskały sporo na realizmie
(jeżeli to w ogóle było możliwe). Fabuła też była bardzo dobra, ten film
to quasi sequel/remake pierwszego filmu i pojawiła się chociażby kultowa
scena z podniesieniem wagonu (i przy okazji z bardzo dziwnym księdzem w
roli pasażera), Godzilla jest jedynym potworem i całość jest traktowana
bardzo poważnie. Ciekawy był też całkiem dobrze poprowadzony wątek
wielkiej polityki i napięć między ZSRR i USA (zarżnięty zresztą w
amerykańskiej wersji). Bohaterowie byli ok, szczególnie podobał mi się
(nie)wątek romantyczny między dziennikarzem i asystentką profesora, gość
koniecznie chciał ten wątek odpalić, ale nie wychodziło prawie do końca
xD. Choć moim ulubionym bohaterem był premier Japonii, gość był
genialny, naprawdę dobrze poprowadzona postać i chyba jeszcze lepiej
zagrana, drugi najlepszy film z serii, który był zrobiony "na poważnie".
Sam Godzilla... cóż to już wersja z Heisei, ale jeszcze nie do końca,
strój jest bardziej ruchliwy, szczególnie dodano sporo do mimiki twarzy,
ale z drugiej Godzilla wygląda jakby cały czas był na haju, niemniej
potwór prezentował się naprawdę dobrze, a później w serii będzie
wyglądać jeszcze lepiej. Jego starcia z wojskiem były świetne, jasne
wielki G nie ma spacjalnie problemów z siłami samoobrony, ale ludzie jak
zwykle dzięki własnej inteligencji i poświęceniu powstrzymują potwora,
sam Godzilla już co prawda nie będzie odpowiadał machającym do niego
dzieciom, ale i ten potwór w trakcie serii złagodnieje.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz