Trailer
Bądź jak go kiedyś nazywałem Godzilla VS Megellan xD. Film dla mnie mocno przypomina niesławne Revange of Godzilla, ale na szczęście nie jest tutaj aż tak źle, ale to nie jest też dobry, na moje chyba drugi od końca w serii Showa.
Fabularnie, to w zasadzie powtórka z poprzedniego filmu, tylko tym razem
zagrożenie przychodzi z dołu, gdzie podwodny lud niezadowolony z prób
nuklearnych na oceanie spokojnym wysyłają na powierzchnie swojego
potwora Megalona, aby się rozprawić z krnąbrnymi ludźmi z powierzchni.
Generalnie nie lubię tego filmu, nie lubiłem go nawet jak byłem mały i
oglądałem go na VHS, bo wtedy było w nim mało Godzilli, a teraz... cóż
nie lubię go jeszcze bardziej. Liczba scen wykorzystanych z poprzednich
filmów jest masakryczna i to nie tylko z walk potworów, które były nawet
niezłe (momentami),a Godzilla kick, to ponadczasowe dzieło
kinematografii, ale sceny jak Magelon walczy z wojskiem, gdzie jego ręce
nagle zamieniały się w ostrza Gigana, w zasadzie wszystkie wojskowe
sceny też zostały zaczerpnięte z poprzednich filmów (głównie z Destroy
all Monsters), sporo elementów z Giganem zostało zaczerpnięte z
poprzednich filmów... I te wszystkie pożyczki nie były zamazane jakoś
dobrze, jedyne co pasowało to fakt, że jak Magelon strzela żółtym
laserem i pasuje do promieni Ghidory z poprzednich filmów.
Dla mnie to jeden z najsłabszych filmów z serii Showa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz