środa, 9 sierpnia 2017

Godzilla VS Megaguirus (2000)




Trailer


Powrót Godzilli był ok, kolejny film w nowej serii jest lepszy… ale no właśnie to ale wiąże się z pojęciem „serii”, gdyż w przeciwieństwie do serii Sowa jak i Heisei, brak tu jakiejkolwiek ciągłości fabularnej  i niemal każdy film jest kolejnym rebootem serii i będzie się jedynie odnosił do oryginalnego filmu.
               
Fabularnie film trzyma się całkiem nieźle, fakt ludzie mają pomysł jak pozbyć się Wielkiego G w stylu Doktora Zło, ale to tylko wzbudza nostalgię niż przeszkadza. Świat przedstawiony jest całkiem nieźle zaprojektowany, fajnie ogląda się taką alternatywną historie, gdzie całkowicie zrezygnowano z elektrowni jądrowych.

Film oglądało mi się wyjątkowo przyjemnie, bardzo dobrze się przy nim bawiłem i nie nudził mnie nawet na chwilę, pojawiły się też sceny niczym z jakiegoś horroru klasy B. Postacie są ok. Taki Tohowy standard, mamy twardą Panią Major (nie Motoko niestety), Nerda, Panią Profesor i dzieciaka (który po swoim  krótkim wątku nagle gdzieś znika na resztę filmu).

Wielki G… cóż to powrót pierwszego Godzilli w sumie, choć wykorzystano strój bardzo podobny do tego z Powrotu Godzilli i co ciekawe tym razem wielki G jest zielony, tak jak w pierwszej kreskówce i komiksach Marvela. Z początku byłem fanem tego designu, ale po tym filmie mam dziwne skojarzenia z designem z King Kong Vs Godzilla, gdzie Wielki G miał dziwnie małą głowę i tu też mam takie wrażenie. Wykazuje się też sporą inteligencją przez co starcia z nim były ciekawe.

Megaguirus to znów nowy twór (chociaż mocno inspirowany potworem z Rodana), to wielka prehistoryczna ważka… i wygląda ohydnie (to jest dobrze), to tutaj mamy te nieco gore’owe sceny i szczerze jakoś poczułem się tutaj niepewnie. Pojedynek z Wielkim G był całkiem widowiskowy i miał parę fajnych i śmiesznych scen (Body slam!!!)

Poza różnymi śmiesznostkami  w stylu Body Slamu film wygląda naprawdę bardzo dobrze, materiały kompozytowe wyglądają o niebo lepiej niż w poprzedniej produkcji, a nie które sekwencje wyglądają genialnie (chociażby scena z Panią Major i Godzillą  na oceanie), robota modelarska znów jest świetna i jedyne co psuje efekt to baaardzo kiepskie myśliwce wygenerowane na czyimś GameCubie.

Niewiele się spodziewałem po tym filmie, a tu okazało się, że mam do czynienia z bardzo przyjemnym filmidłem z wartką akcją sympatycznymi bohaterami i ciekawym światem przedstawionym. Nie przepadam za serią milenijną, ale ten film skłania mnie do zmiany stanowiska.

Brak komentarzy: