2 tygodnie zajmuje mi napisanie czegokolwiek o tym... hmm filmie? Bo jak
wszyscy fani Godzili japońskiej jestem fanem produkcji Emmericha. Bo
film jest żenujący jako film o wielkim G, ale nie jest całkowicie
kiepski z tego powodu, że to film o Godzilli, bo nawet w oderwaniu od
tej franczyzy przedstawia się nie najlepiej.
Generalnie film ssie pod niemal każdym względem, nawet te słabsze i najbardziej campowe filmy z serii Showa mają ciekawszych i sympatyczniejszych bohaterów, może nie jest tu tak źle jak w Bay?owskich Transformers, ale spokojnie można ten film traktować jako protoplastę tych filmów. Fabuła jest jaka jest, bardziej nawiązuje do innego filmu z potworem aniżeli do Godzili (The Beast From 20,000 Fathoms). Efekty specjalne? ssą niemiłosiernie i postarzały się wyjątkowo paskudnie CGI jest do bólu sztuczne i strasznie to przeszkadza jak na zdjęcia prawdziwego NJ mamy nałożonego potwora z CGI? taniego CGI. I to jest ten mały szczegół, który odróżnia Japońską Serie, tam wszystko się ze sobą komponowało, tutaj jest niestety na odwrót, wszystko się ze sobą gryzie, a kiepskie postacie nie pozwalają popłynąć z historią, a tylko się można wkurzyć.
PS. Plus za Jeana Reno, on zawsze jest na probsie.
Generalnie film ssie pod niemal każdym względem, nawet te słabsze i najbardziej campowe filmy z serii Showa mają ciekawszych i sympatyczniejszych bohaterów, może nie jest tu tak źle jak w Bay?owskich Transformers, ale spokojnie można ten film traktować jako protoplastę tych filmów. Fabuła jest jaka jest, bardziej nawiązuje do innego filmu z potworem aniżeli do Godzili (The Beast From 20,000 Fathoms). Efekty specjalne? ssą niemiłosiernie i postarzały się wyjątkowo paskudnie CGI jest do bólu sztuczne i strasznie to przeszkadza jak na zdjęcia prawdziwego NJ mamy nałożonego potwora z CGI? taniego CGI. I to jest ten mały szczegół, który odróżnia Japońską Serie, tam wszystko się ze sobą komponowało, tutaj jest niestety na odwrót, wszystko się ze sobą gryzie, a kiepskie postacie nie pozwalają popłynąć z historią, a tylko się można wkurzyć.
PS. Plus za Jeana Reno, on zawsze jest na probsie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz